: 17-11-2009, 17:57
Moj chłopiec, jak zaczynał mowic po francusku to niebardzo radził sobie z czasem przeszłym. Niewiele sie nad tym zastanawiajac - do francuskich czasownikow dorzucal tylko polska koncowke w formie zenskiej „ła“ (po polsku wszystko mowil w formie zenskiej). I wychodzily mu takie kwiatki:
je feła…
je mążeła…
je regardeła …
je diła…
je parleła…
A najlepsze to byly dwa wyrazy wykreowane przez mojego wtedy dwulatka:
Nuppini i pelter. Ktos zgadnie co te slowa oznaczaja?
je feła…
je mążeła…
je regardeła …
je diła…
je parleła…
A najlepsze to byly dwa wyrazy wykreowane przez mojego wtedy dwulatka:
Nuppini i pelter. Ktos zgadnie co te slowa oznaczaja?