Strona 2 z 2

: 17-11-2009, 17:57
autor: asiunia
Moj chłopiec, jak zaczynał mowic po francusku to niebardzo radził sobie z czasem przeszłym. Niewiele sie nad tym zastanawiajac - do francuskich czasownikow dorzucal tylko polska koncowke w formie zenskiej „ła“ (po polsku wszystko mowil w formie zenskiej). I wychodzily mu takie kwiatki:
je feła…
je mążeła…
je regardeła …
je diła…
je parleła…

A najlepsze to byly dwa wyrazy wykreowane przez mojego wtedy dwulatka:
Nuppini i pelter. Ktos zgadnie co te slowa oznaczaja? ;)

: 18-11-2009, 16:57
autor: wilqs72
Nasz srodkowy syn (4 lata) ktoregos dnia podczas zabawy - kiedy cos mu sie nie udalo - rzucil:
- "Japierd***e".
Na nasza zdecydowana reakcje:
- "Skad ty znasz takie slowa?"
odpowiedzial nie zbity z tropu:
- "Z przedszkola. Alex mnie nauczyl" (a chodzil wtedy do luksemburskiego precoce).
- "Ale przeciez Alex nie umie mowic po polsku"
- "Bo on to powiedzial po francusku"
- "Po francusku? Jak?"
I tu padlo dokladnie to samo slowo co wczesniej, tyle ze z "gardlowym" R i obowiazkowym akcentem na ostatnia sylabe :)