Jeśli bowiem złomem jest nasz co najmniej dziesięcioletni cadillac (czy inny hurtowy producent spalin), a zaraz po odwiezieniu go na złom, suniemy do najbliższego salonu, by kupić tam nowe, przyjazne dla środowiska autko, to z funduszu Kioto należy nam sie w Luksemburgu 750 euro!
Szczegóły techniczne tej akcji znane będą już wkrótce. Na razie wiemy tyle, że nowo kupowane auto, przy okazji którego za złomowanie naszego poprzedniego "strucla" dostaniemy "premię złomówke", ma wydalać z siebie nie więcej niż 150 g/km CO2 (a więc może być nieco mniej ekologiczne niż to, za które dostaniemy i tak premię "car-e"). Wiadomo też, że program ten będzie działać jedynie do końca bieżącego roku, tak więc z decyzją warto się pospieszyć.
Dlaczego państwo Luksemburg jest tak hojne dla zwolenników eko-samochodów? Bo, z największą na jednego mieszkańca liczbą samochodów w Europie, jest Wielkie Księstwo jednym z największych "zatruwaczy środowiska" i wg protokołu z Kioto winne jest płacić za to sporą kontrybucję. Co prawda ilość samochodów starszych niż dziesięcioletnie, to zaledwie 16% wszystkich aut zarejestrowanych w Luksemburgu (ok. 52 tys. sztuk), jednak "pozbycie się" ich z luksemburskich dróg ma, wg oceny specjalistów, przynieść więcej korzyści, niż obciążenia z tytułu wdrożonych już ekologicznych programów pomocowych.
Przypominamy jednocześnie, że do końca bieżącego roku działa także program car-e, którego celem jest skłonienie nabywców nowych samochodów do przesiąścia się z jakże popularnych w Luksemburgu paliwożernych SUV-ów oraz aut sportowych, na małe, ekologiczne samochodziki "dla Kowalskiego". Tylko na program "premii złomowych" przeznaczone zostanie w Luksemburgu 10 mln euro.
I jeszcze jedna uwaga. W chwili obecnej, tak program car-e, jak i nowo wprowadzany program "premii złomowych" ma być dostępny także dla podmiotów gospodarczych. Nie tylko szary obywatel, ale także przedsiębiorca będzie mógł zarobić na wspieraniu środowiska w Luksemburgu.
wiadomość za www.wort.lu