W dniu wczorajszym patrol policyjny w miejscowości Stadtbredimus zatrzymał kierowcę, który wg wskazań radaru poruszał się w terenie zabudowanym z prędkością 106 km/h. Zgodnie z procedurą, prowadzącemu pojazd odebrane zostało w trybie natychmiastowym prawo jazdy, a sprawa skierowana do prokuratury.
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż kierujący pojazdem był wolontariuszem "Protection Civile", który właśnie został wezwany do nagłego przypadku i jechał z nadmierną prędkością, by jak najprędzej zdążyć do centrali w Remich, gdzie miał przesiąść się do karetki pogotowia. Zgodnie z obowiązującymi przepisami gdyby zdążył się przesiąść, mógłby dalej kontynuować jazdę karetką na sygnale nie tylko z prędkością 106 km/h, ale – jeśli pozwalałyby na to warunki, a wskazywała wyższa konieczność – choćby i szybciej. Niestety, w pojeździe prywatnym z przywileju szybkiej jazdy, nawet w potrzebie ratowania życia, wolontariusz "Protection Civile", skorzystać prawa nie miał.
Sprawę ostatecznie rozstrzygnie odpowiedni wydział sądu, gdzie skierowany został protokół policyjny. Wywołała jednak ona gorącą dyskusję (m.in. wśród czytelników Worta) czy postępowanie policji, choć zgodne z przepisami, było uzasadnione i rozsądne.
Rzecznik policji luksemburskiej podkreślił w wypowiedzi dla prasy, iż zatrzymanie jadącego z nadmierną prędkością kierowcy miało przede wszystkim na celu zapobieżenie potencjalnemu zagrożeniu dla innych użytkowników drogi, stąd – bez względu na przyczyny, dla których jadący do wypadku wolontariusz, przekroczył prędkość, jego zatrzymanie i tak byłoby koniecznie i pozostaje uzasadnione. Druga strona medalu jest taka, iż pacjentka do której spieszył się ów kierowca, zmarła zanim na pomoc dojechała inna, powiadomiona później osoba. Szef luksemburskich służb ratunkowych, Michel Feider, zastrzega iż nie należy łączyć faktu opóźnionej przez policję akcji ratunkowej ze śmiercią pacjentki, jednak sytuacja, która zdarzyła się wczoraj rzutuje na sposób funkcjonowania służb pierwszej pomocy w Luksemburgu, które w całości niemal składają się z wolontariuszy.
Czy w związku z zaistniałym incydentem wolontariusze Ci wyposażeni zostaną w przenośne urządzenia sygnalizujące (takie jak posiada tajna policja), czy raczej rozważy się możliwość wprowadzenia dyżurów wolontariuszy na miejscu, gdzie znajdują się karetki pogotowia, miast pod telefonem w domu, czy w końcu, "Protection Civile" przejdzie na zawodowostwo – trudno powiedzieć. Każde z rozwiązań ma dobre i złe strony, jednak pozostawianie w ciągu dalszym odpowiedzialności wyłącznie na barkach osób, które z dobrej woli chcą spieszyć na ratunek innym, wydaje się rozwiązaniem najgorszym.
wiadomość za www.wort.lu
Ochrona ludzkiego życia kontra... ochrona ludzkiego życia?
Ochrona ludzkiego życia kontra... ochrona ludzkiego życia?
- Załączniki
-
- police-radar.jpg (8.93 KiB) Przejrzano 1467 razy
~–~–~–~–~
Redakcja
Redakcja
Wycinek z innego artykulu:
„Wéi en zum Polizist soot " Da loosst
méch wéinstens op mäin Asaatz fueren, ech kommen da moar bei eech op de
Büro" krute geäntwert (sënngeméiss): "Dir fuert elo an die nächst Zäit
néierens méi!"
Onse Kolleg: "A waat geschit mat eisem Patient"? Äntwert: "Daat ass
mir egal, dat ass äre Problem."
Bedac na miejscu tego wolontariusza, chyba powiedzialabym policjanotwi, ze musi mnie zastrzelic, by mnie w tej chwili i sytuacji na miejscu zatrzymac.
Po czym pojechalabym dalej...
Naturalnie nie pochwalam przewinienia tego wolontariusza (ale w koncu nikogo nie potracil, itp, czyli nic sie nie stalo, naszczescie), ale rowniez nie pochwalam zachowania policjanta. Wedlog mnie odpowiednia reakcja byloby powiedziec:
„Ok, jutro trafisz do wiezienia, a teraz natychmiast eskortuje Cie tam gdzie nalezy!“ Kit, ze pacjentce by to i tak nie pomoglo – ale tak reakcja policjanta bylaby milej widziana. Przynajmniej przeze mnie.
A pamietacie jak z pol roku temu “policjant w akcji”, spieszac z pomoca gdzies tam (gdzie nie dojechal), zabil na Eecher Plazt pieszego, ktory to rzekomo pijany wlazl mu pod kola? Jakos duzego skandalu nie bylo. A z konferencji prasowej jasno wynikalo, ze policjant kierujacy pojazdem nie popelnil zadnego bledu... No nie popelnil bo jechal na sygnale i z syrena, ale ze zabil przy okazji czlowieka to nic.
I tak gwoli scislosci informacji - zdarzenie mialo miejsce nie wczoraj, tylko w niedziele tydzien temu (chociaz i tak nie zmienia to faktu).
„Wéi en zum Polizist soot " Da loosst
méch wéinstens op mäin Asaatz fueren, ech kommen da moar bei eech op de
Büro" krute geäntwert (sënngeméiss): "Dir fuert elo an die nächst Zäit
néierens méi!"
Onse Kolleg: "A waat geschit mat eisem Patient"? Äntwert: "Daat ass
mir egal, dat ass äre Problem."
Bedac na miejscu tego wolontariusza, chyba powiedzialabym policjanotwi, ze musi mnie zastrzelic, by mnie w tej chwili i sytuacji na miejscu zatrzymac.
Po czym pojechalabym dalej...
Naturalnie nie pochwalam przewinienia tego wolontariusza (ale w koncu nikogo nie potracil, itp, czyli nic sie nie stalo, naszczescie), ale rowniez nie pochwalam zachowania policjanta. Wedlog mnie odpowiednia reakcja byloby powiedziec:
„Ok, jutro trafisz do wiezienia, a teraz natychmiast eskortuje Cie tam gdzie nalezy!“ Kit, ze pacjentce by to i tak nie pomoglo – ale tak reakcja policjanta bylaby milej widziana. Przynajmniej przeze mnie.
A pamietacie jak z pol roku temu “policjant w akcji”, spieszac z pomoca gdzies tam (gdzie nie dojechal), zabil na Eecher Plazt pieszego, ktory to rzekomo pijany wlazl mu pod kola? Jakos duzego skandalu nie bylo. A z konferencji prasowej jasno wynikalo, ze policjant kierujacy pojazdem nie popelnil zadnego bledu... No nie popelnil bo jechal na sygnale i z syrena, ale ze zabil przy okazji czlowieka to nic.
I tak gwoli scislosci informacji - zdarzenie mialo miejsce nie wczoraj, tylko w niedziele tydzien temu (chociaz i tak nie zmienia to faktu).